poniedziałek, 16 maja 2011

7 rzeczy weekendowych


{Szwajcarzy uwielbiają swoją flagę, można ją tu spotkać na każdym kroku}
Przeszły weekend był dla mnie i Viktora wyjątkowo emocjonujący. Po raz pierwszy pojechaliśmy do naszego nowego miasta, w którym będziemy mieszkać już od czerwca. Genewa nie miała łatwego zadania, żeby przekonać nas do siebie. Odwiedzanie europejskiego miasta podczas wycieczki krajoznawczej, błąkanie się po uliczkach i podziwianie architektury ma mało wspólnego z wyjazdem podszytym świadomością rychłej przeprowadzki. Wtedy poszukiwania nowego lokum, rekonesans rynku pracy, organizacja nauki całkiem nowego języka, stawia doznania wizualne na znacznie dalszym miejscu. Mimo wysokich wymagań, wróciłam pozytywnie nastawiona. Genewa, jest pięknie położona u stóp Mont Blanc i nad lazurowym jeziorem Lac Léman (Lemańskim), którego woda jest równie czysta jak sterylne krowy z reklam alpejskiej czekolady, będącej symbolem Szwajcarii. Znakiem rozpoznawczym Genewy jest fontanna Jet d'eau. Już z samolotu widziałam, jak biały słup wody (fontanna  wyrzuca 500 l wody na sekundę, na  wysokość 130 m z prędkością 200 km na godzinę) kłania się nisko na powitanie. Mimo, iż wielu znajomych straszyło mnie brakiem życzliwości w Szwajcarii i ogólnie ziejącą nudą, stereotyp ten dotyczy pewnie kantonów niemieckojęzycznych, bo mówiący po francusku mieszkańcy Genewy są otwarci, uśmiechnięci i spontaniczni, stanowią mieszankę stylów życia, mody, języków i religii. Mimo napiętego terminarza udało nam się obejrzeć część pięknego starego miasta (choć tak naprawdę eleganckie, wiekowe budynki można spotkać na każdym kroku, rozrzucone po mieście), majestatyczną fontannę Jet d'eau z bliska, okoliczne bajkowe miasteczka, z najbardziej zadbanymi domami i ogrodami, jakie kiedykolwiek w życiu widziałam. Próbowaliśmy też znakomitego szwajcarskiego wina (region jeziora genewskiego słynie notabene z produkcji tego trunku, a mniejsze i większe winiarnie można spotkać dosłownie na każdym kroku) i miejscowych bio-specjalności z bio jarmarku, na który trafiliśmy zupełnie przypadkiem. 
{Genewa zachwyca wszystkich przyjezdnych już od pierwszego spojrzenia przez okno samolotu. Na pierwszym planie górująca nad resztą budynków fontanna Jet d'eau}
{Mnich w centrum deszczowego miasta}
{Wyborne, lekkie i przepełnione smakiem słońca miejscowe wino} 
{Bio targowisko z miejscowymi specjałami. Nie mogę doczekać się odkrywania tajników szwajcarsko-francuskiej kuchni}
{7 ton wody znajduje się bez przerwy w powietrzu zraszając przechodniów i przejeżdżające auta}
Viktor był zachwycony wypieszczonymi parkami, znajdującymi się na każdym kroku}



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz