poniedziałek, 30 maja 2011

7 rzeczy weekendowych

{Uczta u przyjaciół z własnej roboty wędzonym łososiem. Wizyta u Ani i Bogdana zawsze zwiastuje rozkosze dla podniebienia}
Po dodaniu zdjęć, które chciałam dziś opublikować, uświadomiłam sobie, że wszystkie, z wyjątkiem jednego przedstawiały coś co jedzenia i sama się do siebie uśmiechnęłam. Weekend faktycznie minął pod hasłem pałaszowania różnych łakoci. W piątkowy wiecżór wraz z Martusią i naszą kuzynką dostałyśmy gorączki kuchennej i postanowiłyśmy upiec tartę (absolutnie doskonałą, przepis jutro) i to ciasto. Z racji tego, iż większość była nie tylko pyszna, ale też zdrowa, o dziwo moja waga pozostała bez zmian! Sobota byłam dniem wylegiwania się w ogrodzie, zabaw z Viktorkiem i dalszego degustowania pyszności z poprzedniego wieczoru. W niedzielę, udałyśmy się do kościoła, który uwielbiam, w którym ksiądz Wojtek zaraża dobrą, pozytywna energią, raczy świetnymi opowieściami a na końcu można usiąść w kawiarni urządzonej w podziemiach kościoła (tuż obok katakumb) i zjeść znakomite ciastko, popijając dobrą kawą. Spontanicznie tuż po tym, dołączyłyśmy do ukochanych dziewczyn z Razem Smaczniej, których pikniki na Polach Mokotowskich zaczynają powoli wpisywać się w stały plan tygodnia i gdzie dalej zajadałyśmy - tym razemsię pysznymi plackami kukurydzianymi z pastami z czerwonej fasoli z powidłami i sałatką. Sielsko i anielsko. Oby tydzień był kontynuacją tych przyjemności.
{Nasze piątkowe arcy-dzieła}
{Osioł Franciszek witajcy parafian Lasku Bielańskiego}
{Truskawki! Czy znacie kogoś, kto ich nie kocha?}
{Piknikowe zdrowe pyszności}
{Ze wszystkich zabawek najfajniejsze są te, których zabrania Mama}
{Spacer po Starym Mieście - zawsze przyjemny}

1 komentarz: