piątek, 20 maja 2011

Kofeinna


Wszystko zaczęło się od mojej Mamy, która przybiegła do mnie rozpromieniona i nakazała, z rumieńcami na twarzy, pójść i sprówać TEGO sernika! Domyślacie się, że nie trzeba było mnie długo namawiać... w Kofeinnie byłam już następnego dnia. Po spróbowaniu kawy, TEGO sernika, quiche, a także zestawu lunchowego (rozłożyłam tę degustację na kilka następujących po sobie wizyt, żeby nie było), zrozumiałam skąd nazwa tego miejsca. Otóż Kofeinna ma działanie podobne do kofeiny - absolutnie uzależnia. To, co każe nam wracać, to TEN sernik, najlepszy jaki jadłam - kremowy, rozpływający się w ustach na lekko kruchym spodzie - mistrzowska kombinacja składników! Reszta deserów równie pyszna. Wszystko świeże, apetyczne i zdowe. Fantastyczne zestawy lunchowe (19zł), codziennie inne, skomponowane smacznie, lekko i nietuzinkowo. Podczas mojej ostatniej wizyty podawano ryż jaśminowy z indykiem w sosie warzywnym z imbirem. Do tego makarony dostępne “po lunchach”, czyli mniej więcej od 15:00 i różne sałaty,w tym sałatka z kozim serem i truskawkami. W menu stałym też fajne propozycje, bo np. kurczak ze szparagami, polędwiczki wieprzowe z risotto czy łosoś z krewetkami oraz znakomita selekcja win. Jest pysznie, świeżo, ekskluzywnie dla podniebienia. Na śniadanie, lunch, obiad (też niedzielny) i kolację - Kofeinna, ul. Stanisława Żaryna 2B (tuż obok Pól Mokotowskich, co czyni to miejsce idealnym na przerywnik wiosennego spaceru, ale też perfekcyjny punkt dla kupna sernika na wynos podczas pikniku na trawie, aczkolwiek trzeba uważać, bo mój w całości zjadł ostatnio jakiś przebiegający pies...), Warszawa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz