poniedziałek, 15 sierpnia 2011

7 rzeczy weekendowych

{W tym roku krajem przewodnim La Fête de Geneve są Indie, w związku z czym całe nabrzeże kipi od tradycyjnych indyjskich akcentów i pyszności
Bardzo tęskniłam za leniwym weekendem w Genewie. Po wakacjach, długiej podróży i byciu w otoczeniu dużej ilości (cudownych) ludzi, troszkę tęskniłam do spokojnego czasu we trójkę, spacerów, wspólnych zabaw i wieczornego relaksu przy lampce wina. W Genewie wciąż dzieje się coś ciekawego i tym razem Viktor mógł się też wyszleć na tysiącu karuzel i innych zabaw, ciągnących się kilometrami wzdłuż nabrzeża w ramach La Fête de Geneve. Ja objadałam się przywiezionymi z Chorwacji pysznościami, przyrządzałam inne smakołyki dla moich chłopaków i cieszyłam się z nieprawdopodobnych przecen, na które trafiłam przypadkiem (bluzka, która kosztowała CHF 600, znalazła się w mojej szafie za całe CHF 35!). Pomimo iż nadchodzący tydzień zapowiada się dość pracowicie, z przyjemnością wyczekuję weekendu, podczas którego czeka mnie niespodzianka z okazji naszej rocznicy. Dostałam przykaz spakowania walizki w piątkowy wieczór i oczekiwania na dalsze szczegóły. Domysły z pewnością uprzyjemnią pozostałe niedogodności rysujące się na horyzoncie nadchodzących dni :-) Życzę Wam również wyczekiwania czegoś pięknego, co bez względu na wszystko utrzyma Was w dobrym nastroju!

{Crostini i masło z białymi truflami - niebiański smak!}
{Nie jestem fajnką pająków, ale podoba mi się koncept tego pomnika. Pająk wykonany przezLouiseBourgeois, cenioną szwajcarską artystkę dla upamiętnienia pierwszej rocznicy jej śmierci, Place Neuve}
{Pięknie wykończone jeansy i skórzana bluzka, kupiona za absurdalnie niską cenę. Obie rzeczy - Sandro}
{Placki ziemniaczane z łosiosiem, śmietaną, cebulą i kawiorem, które zrobiłam na sobotni obiad}
{Viktor zachwycony wachlarzem atrackji}
{Pierwsza przejażdżka Viktora na karuzeli}

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz