czwartek, 29 września 2011

Ciasto z dedykacjami...pozostajemy w klimacie dyniowo-kabaczkowym

No to zaczynam spowiedź:)
Wszystko zaczęło się, tak naprawdę w sobotę. Kiedy to wieczorową porą zajechałam do mojej  przyjaciółki Moń (to ta sama co mnie odwiedziła wtedy ...) , na bajeczną (wg. innej przyjaciółki Wery) pomidorową. Pomidorowa faktycznie przednia..a przepis, od jak zwykle niezawodnej Asi z Kwestii Smaku...o TU
Wyjadając resztki pomidorowego płynu z kubeczka wzrok mój padł na 3 gigantyczne kabaczki, tudzież cukinie...Wstyd się przyznać, ale mam problem z rozróżnieniem.
 Ponieważ Marta (Moń) jest wróżką, w mig złapała moją nagłą i niepohamowaną chęć posiadania tej żółtej bestii..I tak stałam się jej właścicielem i tu zaczęły się kłopoty.  
Aha, to pierwsza dedykacja..Moń, moja droga, ten przepis w 1/3 dedykuję Tobie.
Jadąc do domu rozmyślałam cóż z tym zrobić i w meandrach mojej pamięci pojawił się przepis na czekoladowe ciasto z cukinią z którejś tam Kuchni..Wpadłam do domu i przewertowałam całą stertę gazet, które oczywiście kocham całym sercem, są moim ukojeniem, moją miłością, moją biblią i moim nałogiem.


We wtorkowy wieczór przystąpiłam do tworzenia, ogromnie ciekawa smaku..Bo połączenia jak dla mnie, smakowego tradycjonalisty, zaskakujące.

Składniki:
  • 220g utartego kabaczka, 
  • 2 jajka,
  • 100g białego i brązowego cukru,
  • 130 g mąki,
  • 50g gorzkiego kakao,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka sody,
  • szczypta soli, cynamonu oraz gałki muszkatułowej,
  • 120 ml oliwy,
  • 60g czekolady mlecznej,
  • 60g czekolady gorzkiej 90%,
  • do polewy
  • tabliczka białej czekolady,
  • 100ml tj pół kubeczka śmietany 36%


Kabaczka ścieramy na tarce o grubych oczkach i odciskamy z niego wodę..(220g przed odciśnięciem..To tak na wszelki wypadek, bo ja miałam dylemat:).
 I tu całym sercem dziękuję darczyńcy powyższego urządzenia, za to, że starcie kabaczka zajęło mi 20sek. Za każdym razem zachwycam się tą maszyną i tym jak ogromnie przyczynia się do oszczędności czasu. Miki, kolejna 1/3 przepisu dedykowana jest Tobie.

W jednej większej misce ubijamy jajka z białym oraz brązowym cukrem.
 
W mniejszej łączymy składniki sypkie, mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, sól i gałkę muszkatułową.

I tu pojawia się ostatnia dedykacja dla Domiśki i Mareczka, którzy to ze swoich światowych wojaży przywożą mi cudowności..Tu proszę widzimy moje największe skarby, korę drzewa cynamonowego oraz gałkę muszkatułową..Przywieziono mi to z  Zanzibaru...Czczę te cudowności za każdym razem jak sobie o nich przypomnę..Kochani Państwo S. ostatnia 1/3 dedykacji wędruje do Was.

To wszystko, powoli i wciąż mieszając przesypujemy do miski z jajkami, proponuję się nie przejmować faktem, iż robi się to tak gęste, że mikser już nie daje rady, bo....Teraz czas na dolanie oliwy i dołożenie kabaczka..Konsystencja ciasta zdecydowanie lepsza, nieprawdaż? Do masy dodajemy czekoladę mleczną i gorzką, wcześniej rozdrobnioną.
Mieszamy i przekładamy do formy wyłożonej pergaminem. Całość wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170st na około godzinę,
Jeszcze polewa..Tę proponuję przygotować jak ciasto już się upiecze i nieco ostygnie.
Czekoladę białą rozpuszczamy w kąpieli wodnej i łączymy ze śmietaną...Polewamy ciasto...Zgodnie z inwencją twórczą..własną:)

Przepis pochodzi z Kuchni 10-2010, a jego twórcą jest Tomasz Skorupa, który między innymi prowadzi bloga weekendwkuchni.pl


Ps.
A tak w ogóle to dziś miały być kartacze...Takie pyszne, co mi się ostatnio za nimi strasznie tęskni. Zrobiłam...Owszem...Ale ciasto wyszło tak twarde, że można nimi wybijać okna..Ale nie poddam się, już kombinuję przepis..Inny..Sprawdzony...To była prawdziwa lekcja pokory..Na dowód, że nie oszukuję proszę..Kartacz jak żywy 


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Tu Moń :)
Dziękuję za dedykejszyn :)) Ciasto wygląda pysznie! Dominowi też się podoba bardzo, tak bardzo że aż biedny złapał nerwa, ponieważ jak to powiedział "ale ja go nie spróbuje... czemu? czemu mnie nie poczęstowano" :D
Będziesz się Tyna teraz mu tłumaczyć... sorry :D

PS. zrobiłam ostatnio jeszcze jedną rewelacyjną zupę też z "Kwestii Smaku" dyniowo gruszkowa! mlask! polecam
:)

Anonimowy pisze...

Tynko, przywozenie dla Ciebie przypraw to czysta przyjemność :-)
pozdrawiam
Domi :-)

Anonimowy pisze...

Zrobiłam to ciasto w prezencie dla męża z okazji dnia chłopaka, wyszło genialne, jeszcze w nocy podjadał...dziękuję i pozdrawiam Patrycja

WhiteChocolateMoccha pisze...

Nie ma to jak pyszności z miłości:)Ucałowania dla mężów drogie Panie..wszystkich trzech:)

Prześlij komentarz