poniedziałek, 10 października 2011

7 rzeczy weekendowych

Rudości opanowywujące miasto
Genewa oficjalnie przywitała jesień. Znacznie niższe temperatury, deszcz, ciepłe koce wyjęte z dna szafy i powitanie swetrów na półkach i kaloszy. Oprócz krótkich spacerów leżakowaliśmy w domu, bawiliśmy się nową ciuchcią Viktora i odcinaliśmy od szarości za oknem. Poniedziałek przywitał nas jednak słońcem wyglądającym zza chmur i całą masą miłych planów, więc mam nadzieję, że rozchmurzymy te pochmurne dni! Przyjemnego tygodnia!

Przepiękna stara taca kupiona na Flea Market. Teraz oczekuje już tylko na old schoolowe kieliszki.
Góry dookoła Genewy przykryte są już śniegiem...
Kogut, który kibicuje od teraz pomnażaniu naszego majątku.

Kalmary z sosem czosnkowym na niedzielny obiad

Szorty Chloe - pierwszy ukłon w stronę grubuch rajstop i nadchodzącej zimy.
Wykorzystuje ostatnie chwile, aby napić się kawy na zewnątrz, wyłapując coraz bardziej leniwe jesienne słońce

0 komentarze:

Prześlij komentarz