wtorek, 4 października 2011

Alpy


Chciałam przetrzymać Was dziś jeszcze na wyżynach i opowiedzieć o szwajcarskich górach i Verbier. Chociaż do Tatr mam słabość i sentyment, Alpy, muszę przyznać, są zniewalające. Przede wszystkim są najwyższym łańcuchem górskim Europy i czuć w nich ten wielki majestat i potęgę. O tej porze roku są wyjątkowo piękne, bo pokryte dojrzałą zielenią i rudościami stoki, zwieńczone są białymi czapami śniegu, co daje wspaniały efekt. 

Fondue nadaje się najlepiej na chłodne wieczory, bo syte i wcale nie lekkie dla żołądka, przyjemnie ukoi głód i rozgrzeje w akompaniamencie dobrego białego wina. Pewnie jednak nigdzie nie smakuje i nie pasuje tak dobrze, jak do górskich wyżyn, jedzone w klimatycznej karczmie wyłożonej drewnem, albo przy kominku w domowym zaciszu, pod ciepłym kocem i przy dobrym filmie.
Samo Verbier jest, po Saint Mauritz, jednym z najpopularniejszych kurortów narciarskich. Zimą pękające w szwach od narciarzy i snowboardzistów na każdym stadium zaawansowania, otoczone niezliczoną ilością stoków i wyciągów. Cała infrastruktura jest znakomicie przygotowana dla umilenia urlopu - niezliczone kafejki, kawiarnie i restauracyjki z buchającymi ogniem kominkami. Wszystko przystosowane dla ciężkich narciarsko-snowboardowych buciorów. 
W ciągu lata i jesieni jest równie pięknie, a narty i im pochodne ustępują miejsca sportom mniej lub bardziej ekstermalnym, którym sprzyja wyższa temperatura. Zdjęcie powyżej - kropeczki z prawej strony góry to paralotniarze. Codziennie widywaliśmy ich niezliczoną ilość. Można też godzinami łazić po górach z przygotowanymi wcześniej kanapkami i herbatką w termosie i po kilkugodzinnej wspinaczce przysiąść na piknik z widokiem z ponad 2000metrów. 
Dla pasjonatów botaniki i zoologii, również będzie to nie lada gratka. Piękna górska roślinność, czy rzadkie odmiany ptaków - jak np. ten dzięcioł, największy w Europie, występujący tylko w tym rejonie.


Góry cudownie też wyciszją i przywołują pewną pokorę i zadumę. Świadomość, że rosną one 1/10 milimetra rocznie, a dojście do obecnych rozmiarów zajęło im jakieś 50 milionów lat, pozwala nam nabrać nieco dystansu do czasu oraz szacunku do natury.


2 komentarze:

  1. Dorota, masz super buty, akurat takie typowe na alpejskie szlaki ;-)).
    PD. Niezle jest to zdjecie zrobione pod slonce.

    OdpowiedzUsuń
  2. a co to za mądraliński anonim? :-)
    apropo butów - przygotowałam się na mrozy! to były jedyne w których nie umierałam z gorąca. wcale nie jestem niestety aż taką modnisią :-) leżałam też średnio co dwa metry...

    OdpowiedzUsuń