czwartek, 13 października 2011

Cebulowe krążki na przekąskę

Chodziło za mną już od niepamiętam kiedy..Oliwy do ognia dolała Zosia, która pewnego wieczora stwierdziła, że ma ogromną ochotę na cebulowe krążki...Po tym nie było już odwrotu...Teraz tylko szukałam okazji, co by takowe przygotować.
Wieczór wyborczy przy piwie niestety nie wyszedł, wszyscy zalatani, zaganiani...Więc tu pudło.
Wreszcie jest...Bania u Stryjenki. Przesympatyczne spotkanie, gdzie przy suto zastawionym stole garść przyjemnych ludzi spotyka się, co by powspominać stare dobre czasy i ponarzekać na te nowe i całkowicie inne od tamtych, co minęły.
Uznałam, że przekąska będzie w sam raz, na jedno chrupnięcie, przyjemna w smaku i generalnie lubiana. A ponieważ decyzję o pojawieniu się na owym "przyjęciu" podjęłam w ostatniej wręcz chwili, to latałam z wywieszonym jęzorem po bazarku w poszukiwaniu odpowiedniej cebuli oraz szczypców..żebym miała je ..tzn te krążki z gorącego oleju, czym wyłowić...Dodatkowo motywował mnie fakt, że z pustymi rękami w gości to absolutnie nie...Ja tak mam zaprogramowane od zawsze...I sztywno się tego zaprogramowania trzymam.
Składniki:
Cebula (ja miałam 3 sztuki, duże),
250 g mąki,
Jedno jajko, rozdzielone na białko i żółtko,
200 ml piwa (dla Moń 3/4 szklanki),
po łyżeczce : sól, ostra papryka, słodka papryka,
Olej do smażenia.

Mąkę przesiewamy do w miarę dużej miski, dosypujemy przyprawy (sól, paprykę), Jeśli ktoś lubi inne smaki..np ziołowe, może oczywiście dosypać do ciasta to, na co obecnie ma ochotę.
Następnie wrzucamy żółtko i po trochu dolewamy piwa..Miksujemy..Generalnie chodzi o to żeby ciasto było nieco gęstsze od ciasta naleśnikowego, żeby nie spływało z cebuli podczas przenoszenia z miski do garnka:)
Stąd to dolewanie piwa po trochu, miksowanie i obserwowanie..żeby nie było zbyt płynne.
Biało jajka ubijamy w oddzielnej miseczce i łączymy z ciastem (proponuję łyżką, żeby nie rozbić powstałych bąbelków powietrza).
Cebulę kroimy w grube talarki, merdamy w cieście..i teraz uwaga ważne..Wrzucamy na olej, który musi być GORĄCY. Smażymy ok 3-5 min, proponuję obserwować. Można tam pogmerać łyżką żeby je, co jakiś czas przekręcić na drugą stronę...
I już...Cała filozofia:)
Przekąska do piwa bądź do dobrego filmu w sam raz (do kiepskiego zresztą też)
Ps. dwie uwagi mam 

Po pierwsze szykując ten oto smakołyk proponuję szczelnie zamknąć wszystkie wyloty z kuchni i zamknąć wszystkie drzwi do innych pomieszczeń...Późnym wieczorem wróciwszy do domy zastałam zapach prażonej cebulki, szczególnie odczuwalny po przytuleniu się do poduszki.

Po drugie krążki są pyszne do dwóch godzin po ich przygotowaniu. Są wtedy chrupiące. Po upłynięciu tego czasu robią się kapciowate..Da się je oczywiście zjeść..A i owszem..Ale już nie z taką rozkoszą jak na początku.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

...aż ślinka cieknie ;)

Anonimowy pisze...

Tu Moń :)
Bardzo dziękuję za przekład szklankowy :)
Fajny przepis!

WhiteChocolateMoccha pisze...

Bardzo proszę Moń Szanowna...:) Zastanawiam się czy takowe przeliczniki są Ci jeszcze niezbędne, skoroś wagę zakupiła:)

Prześlij komentarz