czwartek, 20 października 2011

Extreme 40 Sailing Series


Właśnie miałem okazję być na…regatach. Ale nie na jakichś tam zwyczajnych, tylko na “Extreme 40 Series” (bo tak to się nazywa). Są to regaty 12-metrowych katamaranów, na krótkim, zamkniętym polu regatowym z bardzo blisko mogącą się im przyglądać widownią. To jest taka Formula 1 wyścigów katamaranów. Cztery dni i każdego przynajmniej 5 wyścigów. Bliski kontakt, nie duża przestrzeń, szybkość i bardzo wyrównana stawka sprawiają, że emocji jest w bród. Wszystko to okraszone dobrą organizacją, kolorowe i trzymąjace w napięciu aż do ostatniego wyścigu, kiedy to poznaje się zwycięzców.

W zawodach udział brały nastepujące załogi: 
Team Tilt - Szwajcaria
Team The Wave Muscat - Oman
Team Alinghi - Szwajcaria
Team Pindar - Wielka Brytania
Team Nice for you - Włochy (to ten mój :) )
Team Oman Air - Oman
Team Red Bull - Australia
Team Groupe Edmond de Rotschild - Francja
Team Luna Rosa - Włochy
Team Fly Emirates - Nowa Zelandia
Team Extreme - katamaran nalezacy do organizatorow zawodow na ktorym w kazdych regatach plywaja zaproszeni przez nich zeglarze roznych narodowosci a miedzy nimi zawsze jeden z kraju, w ktorym sie odbywaja regaty.
Publiczność zawsze blisko akcji
Kolorowa i wiele atrakcji dla dorosłych i dziecie
W tym przypadku na prowadzeniu Luna Rosa
Skiper Nice for you - Alberto Barovier
mają po 2 łyżwy, żeby pływać na jednej.... ;-)
Ja robiłem zdjęcia z pokładu a inni z helikoptera
Oprócz tego miałem też okazję brać udział w jednej z regat na pokładzie “Nice for you” - włoskiego katamaranu, jako tzw. “5 członek załogi”. Czułem się raczej jak 5-te koło u wozu, albo jakiś niepotrzebny worek balastowy, ale nie dlatego, że załoga była niesympatczna, ale z racji napięcia, jakie panuje podczas wyścigu. Liczy się dosłownie każdy ułamek sekundy, załoga skacze z jednej strony na drugą po siatce, która jest rozciągnięta między płozami i na której ja, zwolennik jeśli już  łodzi to motorowych a nie jakichś tam niestabilnych dwóch płóz i kawałka siatki, które nie mogą się utrzymać w pozycji trzeźwego człowieka, w czasie wyścigu ściskając moją kamerę, zapytałem grzecznie: co mam robić,  dostałem odpowiedć: NIC.
"Podłoga" katamaranu
W akcji!
W wielu przypadkach odległość między pędzącymi katamaranami jest minimalna...
...a działo się wiele i bardzo blisko
Ratownicy na szczęście nie mieli okazji się popisać
Zapytałem jeszcze tylko czy mogę robić zdjęcia i powiedziano mi, że mogę robić ile chce i jakie chce i to było dla mnie wystarczające. Wyścig zaczął się dla mnie naprawde świetnie, bo po starcie 11 katamaranów zajmowaliśmy…11stą pozycję. Hmmm...,że tak powiem, czuwaliśmy, aby nikt się nie zgubił. Jak dla mnie miało to jednak zdecydowaną zaletę, bo w tej sutuacji mogłem sobie pstrykać wszystko, co miałem przed sobą, no i ponieważ nie byliśmy w samym środku zaciętej walki, mniej pryskało, za co mój aparat powinien być wdzięczny, bo nie opił się słoną wodą. Pod koniec wyścigu chłopcy wzięli się za robotę i ukończylismy go na zaszczytnym 7 miejscu. Przeżyłem ja, przeżyl mój aparat, z którego udało mi się wyciagnąc tych kilka zdjec. Wiem, że ten moj wpis jest troszkę, że tak powiem, bez kolejki i nie w piątek, ale chciałem Wam opowiedzieć o czymś, co naprawdę warto zobaczyć, a że w dodatku miałem okazję poslużyć za balast... (może to wlaśnie z racji wagi przypłynęliśmy dopiero na 7-ym miejscu?... ee tam, nieeee) i mieć możliwosc doswiadcznia jak trudne i fizycznie wyczerpujące są takie regaty, to chce sie tym sie podzielić na "gorąco".
Z daleka wszystko wyglądało sielankowo
Myślałem do tej pory, że prowadzić TIRa z przyczepą jest bardzo trudno…w porównaniu z katamaranem, kierowca takiej ciężarówki może się czuć jak na wakacjach na Cyprze.
Kto powiedział, że jest łatwo i wygodnie?
Może dlatego właśnie wyścigi nazywają się "Extreme"?
Walka była naprawdę bardzo zacięta

P.S. Dla tych, którzy maja chęć zobaczyć zdjęcia w większym wymiarze proszę kliknąć w zdjęcie a jeśli jeszcze jest Wam mało to naciśnijcie klawisz F11

0 komentarze:

Prześlij komentarz