piątek, 7 października 2011

WYBORY 2011

Ja zagłosowałam korespondencyjnie
Kochani! Chciałam zachęcić Was do wybrania się na niedzielne wybory. Pamiętam, kiedy byłam mała, rodzice stroili mnie w najlepszą sukienkę, Tata w koszuli, Mama na obcasie - cała rodzina szła głosować. To było wielkie wydarzenie! I chociaż wśród moich bliskich tradycja ta nie zanikła, dochodzi do mnie wiele głosów przyjaciół, którzy się nie wybierają. Myślę, że w Polsce odpowiedzialność społeczna jest niezmiernie niska. Obserwując inne kraje w których żyłam, wiem, jak ważną rolę odgrywa ona w społeczeństwie i jak wielki znajduje wyraz w jego życiu. Wcale nie jest tak, że to nic nie da. Możliwe, że wynik nie będzie po naszej myśli, ale nie głosując, nie dajemy sobie nawet szansy na życie zgodne z naszymi oczekiwaniami. Pewnie dla wielu, dla mnie zresztą też, listy wyborcze nie kipią od kandydatów idealnych, ale czy tacy wogóle istnieją? Tak samo jak nie ma idealnych mężczyzn i kobiet, mężów, żon, dzieci, teściów, rodziców i przyjaciół - kandydaci są tylko ludźmi. Wybierajmy OPTYMALNIE najcelniej. I dbajmy o to, co tworzymy, bo każdy nasz krok do przodu, pozostawia za nami długą scieżkę. 

Z Ambasady Polski w Bernie nadeszła koperta zawierająca wszelkie niezbędne dokumenty i oświadczenia, oraz kopertę zwrotną, którą należy jedynie odesłać. I chociaż chodzenie na pocztę to moja największa zmora (coś o tym wiedzą moi przyjaciele) - zrobiłam to! :-) 
Jstem z siebie bardzo dumna!


0 komentarze:

Prześlij komentarz