poniedziałek, 7 listopada 2011

7 rzeczy weekendowych

Ostatnio zakochana jestem w wieńcach. Marzy mi się naprawdę piękny na świąteczny stół.
Weekend zwariowany absolutnie, po którym to żadnych przejawów zwolnienia obrotów i unormowania na horyzoncie. Wyprowadzka, pakowanie tysięcy kartonów, rozpakowywanie tysięcy kartonów, szukanie mebli, rozkładanie i składanie mebli będących już w posiadaniu, odjazd siostry, przyjazd teściów - to wszystko zdołałam wcisnąć w ostatnie 72 godziny. I mimo, iż zmęczenie próbuje mnie zniechęcić i rozleniwić, to puste pokoje, połacie ścian, i wszystkie kąty, czekające na zapełnienie nakręcają mnie do dalszego działania, podsuwają tysiące pomysłów (często wykluczających się) i nie pozwalają spać. Kolejny nowy etap naszego genewskiego życia. Trzymajcie kciuki!
Czekalada - dobra na wszystko
Pudło inspiracji mojej koleżanki, która ma fizia na punkcie wstążek
Kocham Martę do szaleństwa, mimo, że to ona zgarnęła od rodziców błękitne oczy i blond włosy. 
Racuszki jabłkowe, na niedzielne śniadanie - tak zaczęty tydzień musi być pasmem sukcesów!
Viktor uczy się już alfabetu
Friday Night Out

0 komentarze:

Prześlij komentarz