piątek, 18 listopada 2011

Historia na każde danie - śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację - na desery i przekąski też...

                   Tym razem, chciałbym się podzielić (nie w sensie dosłownym..) z Wami krajem, który w tej chwili nie jest polecanym na wyjazdy turystyczne z uwagi na skomplikowaną sytuację wewnętrzną, ale miejmy nadzieję, że wkrótce się to zmieni i będzie można znowu go odwiedzać. Szkoda, bo Syria, która jest bohaterem tego posta należy do tej grupy krajów, które naprawdę warto zobaczyć. Ma wiele do zaoferowania a szczególnie miłośnikom historii. Wzdłuż i wszerz kraju natkniemy się na liczne zamki, pałace, meczety, twierdze, i inne budowle z przeszłości, niektóre sprzed ponad 5 tyś. lat, inne z epoki imperium rzymskiego a jeszcze inne z epoki wypraw krzyżowych, wiele z nich w doskonałym stanie.
                    W większości przypadków pierwsze kroki po przyjeździe postawimy w Damaszku, stolicy Syrii, która jest najstarszym ciągle zamieszkałym miastem świata. Zamieszkuje tam prawie 5 mln. Ludzi, z których 75% jest muzułmanami, 15% chrześcijanami a reszta dzieli się miedzy szyitów, sunnitów i alauitów. Najciekawszą częścią Damaszku jest stare miasto uznane przez UNESCO Dziedzictwem Kultury Światowej. Jedną z głównych atrakcji jest meczet Umajjdów zbudowany w VIII w., który jest jednym z najświętszych miejsc islamu. Pięknie udekorowany olbrzymi dziedziniec o powierzchni prawie 5 tys. metrów kw. jest wyłożony marmurowymi płytkami pochodzącymi z dawnego pałacu z epoki cesarstwa rzymskiego. Rzuca się w oczy koronkowej roboty skarbiec, ustawiony na marmurowych kolumnach, którego używano do przechowywania złota należącego do kraju. Cale stare miasto jest usiane meczetami, których w Damaszku jest ok. 700 i pochodzą z różnych epok. Oczywiście nie da się pominąć głównego przykrytego bazaru Midhat Pasha, jednego z największych w krajach arabskich. Ulica Bab Sharki pełna małych sklepików prowadzi nas do starej, chrześcijańskiej części miasta Bab Tuma gdzie znajduje się podziemna kaplica w domu Ananiasza, służąca niegdyś jako składnica wina. Polecam również wybrać się na wzgórza okalające miasto, z których roztacza się przepiękny widok, szczególnie późnym popołudniem i wieczorem.

Wielki Meczet Ummajdów
wnętrze meczetu - część żeńska
jak widać syryjczycy lubią być dobrze poinformowani
kapliczka w piwnicy domu Ananiasza

bazar w Damaszku jest jednym z największych na świecie
                     Bosra położona na południu kraju ok. 150 km. od Damaszku jest następnym miastem, które trzeba koniecznie odwiedzić. W roku 106 została ogłoszona stolicą rzymskiej prowincji Arabia Petrea założonej przez cesarza Trajana Decjusza. Szczególnie godne obejrzenia są łaźnie, teatr i olbrzymie bazaltowe ruiny budowli z czasów rzymskich, zajmujące bardzo duży obszar i zachowane w świetnym stanie. Zaskakujący jest fakt, że w tych pozostałościach po rzymianach zamieszkują w dalszym ciągu ludzie i wcale nie rzadko można zobaczyć pranie rozwieszone na sznurkach przywiązanych do starożytnych kolumn.
Bosra - ruiny z epoki cesarstwa rzymskiego
świetnie zachowany amfiteatr
rzymskie ruiny w dalszym ciągu są zamieszkiwane
                    Kilka kilometrów od Bosry znajduje się miasteczko Shahba (Philippopolis), w którego muzeum znajdują się słynne mozaiki. Są niesamowite. Trudno jest gdzieś znaleźć tak świetnej jakości i tak dobrze zachowane mozaiki z tej epoki. Niestety nie można robić zdjęć, ale zdobyłem specjalne pozwolenie z ministerstwa kultury i które po przejściu przez ręce wielu niedowierzających urzędników i po kilku telefonach sprawdzających wiarygodność dokumentu pozwoliło mi na zrobienie kilku zdjęć (dostałem na to 5 minut), jednak bez możliwości użycia lampy błyskowej. Lepsze to niż nic.
Shahba - słynne mozaiki
autentyczne rarytasy
                                 Jadąc z Bosry w drodze do Palmyry, przemierzając pustynną cześć kraju warto zatrzymać się w kuriozalnej kawiarence Bagdad Café 66 właśnie na kawę, herbatę czy coś chłodniejszego.
Bagdad Cafe 66...
...w środku pustyni...
...i jeśli pustynia to i obowiązkowe wielbłądy
                                   Stwierdzić, że wstrzymuje dech w piersiach widok niesamowitych pozostałości sztuki hellenistycznej (połączonej z rdzenną tradycją aramejską) i rzymskiej, jest chyba za mało dosadne. Naprawdę nie wiadomo jak to opisać, to trzeba zobaczyć na własne oczy. Zajmujące wielki obszar ruiny tego starego miasta świetnie zachowały się do dnia dzisiejszego. Między innymi zwracają uwagę świątynia Baala, w której poświęcano zwierzęta ku czci najwyższego Boga dla mieszkańców tego regionu, zwanego również  ”bogiem bogów”. Niedaleko stamtąd zaczyna się olbrzymia kolumnada ponad kilometrowej długości, która była centralną osią miasta, w którym w epoce splendoru zamieszkiwało ok. 200 tys. ludzi. Po jej obydwu stronach możemy dostrzec świątynie Nebo, świątynię pogrzebową, pałac królowej Zenobi, obóz Dioklecjana, Tetrapylon i wiele innych zabytków. Warto dodać, że olbrzymi wpływ na odkrycia i prace archeologiczne w tym regionie już od ponad 55 lat mają polscy archeolodzy. Od 1959 r. “ojciec polskiej archeologii śródziemnomorskiej” prof. Kazimierz Michałowski a obecnie prof. Michał Gawlikowski, który jest szefem wykopalisk.
nadzwyczajny widok
Tetrapylon
amfiteatr
świątynia Baala
kolumnada
                          Cała okolica jest zdominowana przez otoczony fosą zamek Qala’at ibn Maan. Zamek jest znakomitym punktem obserwacyjnym. Na podziwianie okolicy polecam wczesne godziny ranne a jeszcze lepiej jest wejść na zamek przed zachodem słońca. Na górę prowadzi zygzakowata dosyć stroma ścieżka. Ze względu na temperaturę należy zaopatrzyć się w okulary słoneczne, czapkę, wodę i przede wszystkim w baterie do aparatu i wystarczającej pojemności kartę pamięci. Zapewniam, że po powrocie, palec używany frenetycznie do wyzwalania migawki, po to aby nie przeoczyć żadnego szczegółu, zasłuży sobie na dobry masaż.
zamek Qala’at ibn Maan
                           Alepo z ponad 4 milionami mieszkańców jest drugim, co do wielkości miastem w Syrii. Położony blisko granicy z Turcją posiada wiele ciekawych i wartych zobaczenia miejsc. Zamek, Wielki Meczet, Cytadela, olbrzymi bazar, łaźnie Yalgamma czy dzielnica chrześcijańska to tylko kilka z nich. Znani i cenieni jubilerzy i ich piękne wyroby ze złota i srebra na pewno skuszą niejednego do małych zakupów tak samo jak tamtejsze słynne mydła.

Alepo - panorama
Alepo - bazar
w nocy takie zaułki mają swój urok
Zamek - twierdza w Alepo
Wielki Meczet w Alepo
modły w meczecie
                              W drodze powrotnej do Damaszku warto zatrzymać się na kilka godzin w mieście Hama. Tam nad brzegiem rzeki Orontes możemy zobaczyć olbrzymie koła diabelskich młynów wodnych w dalszym ciągu zaopatrujących w wodę okolicznych mieszkańców poprzez sieć akweduktów. Jest ich 17-cie i niektóre dochodzą do 20 metrów średnicy.

olbrzymie młyńskie kolo
                               Z Hama zbaczając tylko trochę z drogi dotrzemy do następnego “obowiązkowego” punktu podróży – Krak des Chevaliers. Olbrzymi zamek - forteca pobudowany przez krzyżowców w celu obrony szlaku zmierzającego z miasta Homs do Trypolisu. Świetnie wytrzymujący upływ czasu, co nie jest jakąś niespodzianką biorąc pod uwagę, że przez półtora wieku ta największa forteca na Ziemi Świętej wytrzymała, co najmniej dwanaście muzułmańskich najazdów i oblężeń, tak że parę setek lat w pokoju nie zrobiły na niej większego uszczerbku.   
Krak des Chevaliers
                                 Maalula, ostatni przystanek mojej podróży jest małym chrześcijańskim miasteczkiem położonym na północ od Damaszku. Pięknie wkomponowane w skaliste ściany wzgórz “zawieszone” domy wraz z klasztorem św. Sergiusza zbudowanym w IV w. Na ruinach pogańskiej świątyni, w którym możemy podziwiać piękną kolekcje ikon z XVI/XVII w. Są główną atrakcją tej miejscowości. Miasto te jest też ostatnim reduktem w którym w dalszym ciągu jest używany autentyczny język aramejski.

Maalula  (tu jest zimne piwo - wiadomo chrześcijanie ☺)
Reasumując: bardzo interesujący kraj, na który należy poświęcić przynajmniej tydzień (ja polecam kilka dni więcej). Prawdziwa kopalnia historii. Muszę przyznać, że kiedy tam byłem (zanim zaczęły się ostatnie zamieszki), czułem się tam bardzo bezpiecznie. Kobiety wychodziły na ulice w późnych godzinach nocnych, nigdy nie były zaczepiane i wracały bez najmniejszego kłopotu. Jedzenie jest trochę monotonne i mało urozmaicone. Można pić alkohol (nie na ulicy) jednak dostać gdziekolwiek naprawdę zimne piwo jest prawie niemożliwe wyłączając miasteczko Maalula, ale jasne – to jest chrześcijańska miejscowość. Jednego możecie być pewni – wrócicie z podróży upojeni historią.


P.S. Dla tych, którzy maja chęć zobaczyć zdjęcia w większym wymiarze proszę kliknąć w zdjęcie a jeśli jeszcze jest Wam mało to naciśnijcie klawisz F11

0 komentarze:

Prześlij komentarz