poniedziałek, 28 lutego 2011

7 rzeczy weekendowych


Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej i coś w tym jest. Pomimo, iż mam teraz praktycznie kilka domów - Belgrad, dom moich rodzicow, dom rodziców narzeczonego, to własnie moje mieszkanie w Warszawie daje mi poczucie, że jestem u Siebie. Byłam przeszczęśliwa, że nareszcie spędzę w nim cały weekend, tym bardziej, że plan na te dwa dni był genialny i długo wyczekiwany. Piątkowe popołudnie  przyniosło kuriera z moimi wymarzonymi butami. Znalazłam też śliczne złote miseczki podczas spaceru z Viktorem. W sobotę miałam sesję zdjęciową z moim ukochanym fotografem i przyjacielem jednocześnie - Adamem Bondarowiczem, który jest wspaniałym, ciepłym człowiekiem, wprowadza błogą, relaksującą atmosferę podczas zdjęć, wyczuwa nastawienie modeli, wczuwa się w nie, powoduje, że powstaje poczucie jedności, zgrania, absolutny brak zażenowania i pełen luz. Jest też bardzo przyzwoitym mężczyzną,w czym pewnie spora zasługa jego boskiej narzeczonej. Wisienką na torcie była perfekcyjna makijarzystka - Kasia Olejarz - zdolna, z wyczuciem, z nieprawdopodobnym talentem, z którą obgadałam niemal całe życie (moje i jej), w trakcie robienia makijażu i która (dziękuję Ci Kasiu), czuwała dzielnie nad Viktorem. Czyż to nie jest opis dnia idealnego? Niedziela przywitała mnie słońcem i równie miłymi doznaniami - spotkaniem z przyjaciółmi w ukochanej warszawskiej restauracji i wieczorną chwilą wytchnienia nad kubkiem herbaty przed bardzo ekscytującym początkiem tygodnia. 


Zdjęcia : Adam Bondarowicz & Me

piątek, 25 lutego 2011

Giveaway


Kochani czytelnicy mojego bloga, prowadzę tę stronę ponad dwa miesiące i sprawia mi to ogromną przyjemność. Bardzo cieszy mnie też coraz większa liczba odwiedzających. Chciałabym zachęcić Was do wyrażania Waszych spostrzeżeń, przemyśleń i wrażeń w postaci komentarzy, klikania facebookowego iLike pod ulubionymi postami  i  "Obserwuj" na stronie bloga. Dlatego też spośród wszystkich osób, które obserwują lub będą obserwować bloga, komentować i ajlajkować, wylosuję tę, której wręczę piękną bransoletkę z pereł rzecznych, wykonaną przez moją znajomą-artystkę. Losowanie odbędzie się za tydzień w piątek, po czym prezent zostanie wysłany kurierem na podany adres. Gorąco zachęcam! Bransoletka jest piękna, delikatna, ślicznie wykończona i unikatowa (wyprodukowano tylko dwie sztuki, a drugą mam...Ja ;-) ). Powodzenia!



czwartek, 24 lutego 2011

Czarować Wiosnę


Po dwóch dniach od przyjazdu brakuje mi jednej rzeczy związanej z Belgradem -  plusowej TEMPERATURY! Kompletnie nie mogę wpasować się w -10 i nawet perspektywa zapowiadanego na niedzielę -2 nie poprawia mi humoru. Myślami i sercem jestm już w +15 (minimum), przeglądam tylko wiosenno-letnie kolekcje w internecie i planuje jakie balerinki będą najlepsze na ten sezon. Niestety kiedy przychodzi wyjść na zewnątrz, zostaję sprowadzona na ziemię i do półki z kozakami i grubym zimowym płaszczem. Zaczynam więc czarować wiosnę wiosennymi inpiracjami. Moje faworyty modowe to wielowarstwowe i wielokolorowe zestawienia, zawsze piękne, kobiece i zwiewne sukienki, połączenie bladoróżowych ubrań z czerwonymi, uniwersalne czarne balerinki "do wszystkiego", czarna skórzana kurtka i idealna dżinsowa, której wciąż szukam. Pomysł jest taki - otoczmy się zdjęciami pięknych rzeczy i miejsc związanych z latem, umieśćmy je na pulpitach komputerów, w ramkach, na ścianie i metodą wizualizacji zachęćmy +15 do przybycia do Polski.











Zdjęcia via Cupcakes&Cashmere, The Sartorialist, Song of Style, Saucy Glossie

środa, 23 lutego 2011

The Book Depository

{Helmut Newton - mistrz fotografii kobiecej. Książka jest też świetną mobilizacją do utrzymania diety}
Dobrą nowiną należy się dzielić. Otóż ja odkryłam kilka dni temu, dzięki przyjacielowi, znakomitą księgarnię online. Strona jest brytyjska, więc niestety głównie dla amatorów czytadeł anglojęzycznych, ale posiada także w swoich zasobach wszystkie obłędne albumy Taschena, kalendarze Moleskine (taniej niż w Polsce), arcykolorowe i pięknie wydane albumy fotograficzne, niedostępne u nas czasopisma. Większość pozycji jest na przecenie, dzięki czemu są nawet do 50% tańsze niż w innych sklepach (także internetowych) i w przeciwieństwie do konkurencyjnych księgarni internetowych, nie musimy martwić się o wysoki koszt przesylki, gdyż jest ona zupełnie darmowa. Polecam i dla zachęty dodaje kilka pozycji, o które sama wzbogaciłam swoją czytelnię i te, które planuję nabyć. http://www.bookdepository.co.uk/

{Mam, uwielbiam, polecam}

{Na pewno niedługo dołączy do mojej kolekcji, tym bardziej, że jest o całe EUR40 tańsza niż w Belgradzkiej księgarni}

{Gazety i przewodniki Time Out - rzetelne, ciekawe, szczegółowe}


{Fotografia w XX wieku. Inspirująca, znakomity substytut wieczornego serialu, pożywka dla wyobraźni i kreatywności}

{Do kolekcji}

wtorek, 22 lutego 2011

7 rzeczy weekendowych


{Radovanović}
Weekend wylądował z przytupem dostarczając oprócz niezapomnianych wrażeń, parę moich przyjaciół prosto z Polski. Agata i Adam są ludźmi, z którymi bez względu na to co się robi jest wyjątkowo i pozytywnie. Dodając do tego obecność mojej ukochanej siostry, miniony weekend można zaliczyć do perfekcyjnych. Odwiedzaliśmy wszyskie moje najulubieńsze miejsca w Belgradzie, próbowaliśmy obowiązkowych serbskich dań, oglądaliśmy "Burleskę" i prezentowaliśmy nasze wersje choreografii umierając przy tym ze śmiechu. W sobotę natomiast świętowaliśmy urodziny Viktora w towarzystwie czterdziestu członków rodziny narzeczonego, objadając się pysznościami przy akompaniamencie akordeonu przygrywającego wszystkie folkowe bałkańskie utwory i przyśpiewkach męskiej części rodu. Niezapomniany klimat i wrażenia! Poniedziałek był natomiast dniem podróży - jesteśmy z powrotem w Warszawie i jest to bardzo miłe uczucie (stąd też mój niedoczas blogowy, za co serdecznie przepraszam). Ściskam Was regionalnie i rozgrzewająco (zapomniałam, że wciąż jest zima). 


{Marta}

{Viktor jest już taki duży}
{Jedzonko...}
{...i więcej jedzonka...}
{Uwielbiam latać, Viktor uwielbia zwiedzać samolot}
Fot. Me, Marta & Adam Bondarowicz


piątek, 18 lutego 2011

12 miesięcy

 Wraz z wybiciem północy skończył się absolutnie wyjątkowy dzień - pierwsze urodziny Mojego Syna. Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy jego policzek dotknął mojego. Nie zapomnę tego uczucia, kiedy przytuliłam go do siebie i było tak, jakby odjęty kawałek mnie samej znalazł się znów tam, gdzie powinien. Nie zapomnę żadnego z dni, kiedy odkrywałam jakąś zmianę - nowe spojrzenie, uśmiech, nowy ruch (wszystko zapisuje, bo pamięć płata figle). Macierzyństwo to piękna przygoda i jeśli tylko kierujemy się własną intuicją (która naprawdę zawsze się sprawdza), nie podążamy ślepo za poradnikami, jesteśmy uważni, wsłuchani w nasze dziecko, otwarci na nie i nie staramy się być zbyt "dorośli i poważni" - wszystko dzieje się samo, bez stresu, lęków i tragedii. Mamy na ten moment dosyć koczowniczy tryb życia i Viktor oprócz niezliczonych podróży towarzyszy nam we wszystkim, co robimy (oczywiście w jego przedziale godzinowym). Jest niemal zawsze uśmiechnięty, bardzo uważny, świetnie odnajduje się w każdym otoczeniu, jest niesamowicie kontaktowy i fantastycznie potrafi zająć się czymś prostym i zwyczajnym jak np. plastikowy kubeczek (niemal nie kupujemy mu zabawek). No dobrze, koniec przechwalstwa. Proszę, prześledźcie w telegraficzno-fotograficznym skrócie wraz ze mną ten pierwszy, niesamowity rok. 












czwartek, 17 lutego 2011

Miejskie polowanie


Futro, koszula, spodnie - Zara, kalosze Hunter
Na to białe futerko zwróciłam uwagę jak tylko pojawiło się w sklepie. Od razu wiedziałam, że jest to rzecz na kilka wyjść, po czym trafi w głębokie czeluście mojej szafy i zostanie tam aż do jakiegoś zimowego balu przebierańców. Mimo to, kiedy zobaczyłam je na przecenie za absurdalnie niską cenę (uwielbiam przeceny!), nie mogłam zostawić go na sklepowym wieszaku. Chociaż byłam przekonana, że bardziej zgrywać się będzie z rzeczami wyjściowymi, podoba mi się w tym zestawie z koszulą, dzinsami i kaloszami - nadaje mu czegoś troszkę dziwnego, ale ciekawego. Proszę zwrócić też uwagę na ten nieprawdopodobny samochód, który zauważyłam na ulicy. Czy można wyobrazić sobie lepsze tło dla tego stroju?