środa, 31 sierpnia 2011

Lady Angel

Sukienka Peacocks, opaska H&M, buty Michael Kors (widziane też Tu), torba Valentino Red (pożyczona od Mamy :-) )
Kiedy patrzę teraz na tę sukienkę, nie mogę uwierzyć, że tyle czasu zajęło mi podjęcie decyzji, czy wogóle ją kupić. Po tym jak zobaczyłam ją na wystawie w Belgradzie, chodziłam oglądać witrynę, jak maniaczka, średnio co drugi dzień, zadając sobie pytanie "czy ona mi się wogóle przyda?". Od tamtej pory miałam ją na sobie bardzo wiele razy (m.in. Tu i Tu), w tak różnych zestawieniach, że sama dziwię się czasami, iż pomimo, że na pozór wygląda mało uniwersalnie, sprawdza się w bardzo różnych kombinacjach. Bardzo lubie jej zwiewność,  delikatność i dziewczęcy, prawie anielski urok. 

wtorek, 30 sierpnia 2011

Au Pied de Cochon


Powoli zaczynam odkrywać kulinarne oblicze Genewy i muszę przyznać, że bardzo mi się ono podoba. Genewa, jako główne miasto kantonu francuskiego jest na wskroś francuska. Może ciut bardziej wyluzowana, ciut bardziej międzynarodowa i czystsza, ale wpływy kuchni francuskiej są ogromne, co widać na każdym rogu. Wybrałam się ostatnio z Małgonią na genewską kolację. Kierunek - stare miasto. Ponieważ tłumy wszędzie, a my koniecznie chciałyśmy usiąść na zewnątrz w piękny, upalny wieczór, selekcja restauracji ograniczyła się do tych z wolnym stolikiem. Los pokierował nas jednak bardzo trafnie. Au Pied de Cochon jest urokliwą restauracyjką o bardzo klimatycznym wnętrzu. 
Już przy aperitif ujęły mnie pomysłowe butelki z wodą, proste, ale jednocześnie oldschoolowe i 
stylowe. Ja zdecydowałam się na tatar z łososia z avokado i pesto z kaparów.
Do tego bardzo popularne frytki (może nie bez powodu nazywane po angielsku french fries, bo 
można je tu zamówić do niemal każdej potrawy) i Crème brûlée, który był prawdziwą delicją. Małgosia zamówiła wspaniały krem ze świeżych pomidorów i przepiękny (i pyszny) sorbet cytrynowy z waflowym wachlarzem. Dania nie były dziełem wirtuoza kuchennego, ale wszystkie naprawde smaczne, wyjątkowo świeże i nieudziwnione i właśnie w tej prostocie tkwiła ich wykwintność. Miejsce, które na pewno warto odwiedzić podczas spaceru po Genewie. Au Pied de Cochon, Place du Bourg-de-Four 4, 1204 Genève, Szwajcaria. 


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

7 rzeczy weekendowych

{Orzechy całkiem młode, ale dziadek bardzo stary - jedno z moich znalezisk na sobotnim flea market}
W ten weekend pogoda dopisała nam tylko w niedzielę, co nie zniechęciło jednak mnie i mojej Mamy, która jest u nas z wizytą, do spaceru na flea market, czyli targowisku różności. Znalazłam wiele antyków-perełek za śmieszną cenę, m.in. dziadka do orzechów, piękną herbacianą zastawę, szydełkową serwetę na stół, czy kryształową cukiernicę. Wszystko z przeznaczeniem dla naszego mieszkania, którego wciąż jeszcze szukamy. Słoneczna niedziela minęła na ponad pięciogodzinnym spacerze i innych małych przyjemnościach i smakołykach. Mam nadzieję, że Wasz weekend był naprawdę przyjemny!

{Znalezisko numer dwa - piękna zastawa herbaciana do naszego nowego mieszkania}
{Jedna z rzeczy za które pokochałam Szwajcarię - w pogodne dni, kilka razy w tygodniu, wystawiane są w naszym parku grille, na których chętni przyrządzają sobie przyniesione z domu mięsą i inne smakołyki, wszyscy biesiadują na kocach, dzieci się bawią. Silanka}
{Pyszna tarta z malinami i cappuccino w kubku bez ucha w moim ulubionym Le Pain Quotidien}
{Karuzela w starym, bajkowm stylu, na którą trafiliśmy podczas niedzielnego spaceru}
{Popołudniowy spacer po Eaux Vives}
{Buty, które mimo swojego cielistego koloru, przyćmiewają wszystkie inne w mojej szafie. I chociaż urodziny mam dopiero w listopadzie, mam też najkochańszych rodziców na świecie}

piątek, 26 sierpnia 2011

Noc u Bruno

Brama wjazdowa - po dwóch stronach, na imponujących kolumnach, witają nas dwa wielkie trufle
Restauracja u Bruna, o której pisałam TU, to nie tylko raj dla podniebienia, ale też niesamowicie piękne miejsce. Restauracja dysponuje sześcioma pokojami butikowymi dla gości, po dwa w innej aranżacji, usytułowanych w oddzielnych malutkich willach. Cały teren jest otulony zielenią, a stare, imponujące drzewa chronią nas przed słońcem i upałem. Dbałość o szczegóły, znakomicie dobrane, bardzo stylowe elementy dekoracyjne, wszechobecne dzieła artystyczne zainspirowane truflami, a jednocześnie swobodna atmosfera i miks elegancji z przyjemnym luzem. Zapraszam Was na wycieczkę po wspaniałym Restaurant Bruno. RESTAURANT BRUNO, Campagne Mariette 83510 LORGUES
Wejście do restauracji - artystycznie kuta brama otulona zielenią
Klimatyczna altana na rodzinny obiad
Taras restauracji - w takim otoczeniu wszystko smakuje lepiej
Nieco ustronne miejsce w cieniu drzew, gdzie można zrelaksować się na wygodnych fotelach po obfitym posiłku
Jeden z pokoi jadalnych, służący podczas chłodniejszych dni...
...i drugi, lecz w zupełnie innnym stylu
Popiersie Clementa Bruno oraz rzeźba trufla i żołędzia
Wielkie, nieziemsko wygodne łóżko, z którego nawet takim małym, ciekawym świata urwiskom nie chce sę wychodzić
Bardzo klimatyczny pokój kąpielowy
Widok z okna o poranku
Basen zachęcający do chłodzącej kąpieli w upalne dni
Lądowisko dla tych, którzy preferują inny rodzaj lokomocji od naziemnego

czwartek, 25 sierpnia 2011

Kolacja samoobsługowa


Stare przysłowie mówi Gość w dom, Bóg w dom...A ja całkowicie się z tym identyfikuję.
Kiedy ktoś się zapowiada bądź pojawia się niezapowiedziany to pierwszą moją myślą jest..Czym tu tego strudzonego nakarmić?
Nie lubię też patrzeć na moich przyjaciół przez pryzmat garów, z którymi latam w te i z powrotem (to akurat nauka wyniesiona z domu. Każda impreza to szwedzki stół, i wszystko po to żeby gospodyni mogła również przyjemnie spędzić czas na rozmowach, tańcach i swawolach)
Biorąc to wszystko do kupy wymyśliłam sobie kiedyś takie o to danie kolacyjno-przekąskowe. W sumie trudno to nazwać daniem, co w niczym mu absolutnie nie umniejsza, bo jest i tak pyszne.
Ponieważ każdy składa wszystko samodzielnie i wg własnego uznania to ja mogę zajadać pyszności ciesząc się nieustannie doborowym towarzystwem
Składniki:
  • Bagietka,
  • Puszka pomidorów (koniecznie całych),
  • Kozi serek do smarowania,
  • Czosnek, 
  • Czerwona cebula,
  • Ocet balsamiczny,
  • Oliwa,
  • Zioła,
  • Pieprz,
  • Sól,


Bagietkę pokroić w kromki i zrobić z nich grzanki (można tak jak ja na patelni grillowej lekko posmarowanej oliwą, przypiekać na małym ogniu przez 10minut, bądź w piekarniku na ok 120 st też przez 10-15 min. Ważne żeby były chrupkie, wszystko po to, aby tuż przed spałaszowaniem natrzeć je czosnkiem.


Do tego przydałaby się pomidorowa salsa.
Pomidory drobno pokroić, na sitko i odsączyć płyn, nie całkowicie, nieco go zostawić żeby stanowił w miarę zbitą, ale nie totalnie rozwodnioną papkę.
Cebulę pokroić drobniusieńko w kosteczkę, dorzucić do pomidorów...I teraz doprawić wg własnego uznania, ja dodaję kapkę oliwy, octu balsamicznego, dużo lubczyku..sól, pieprz...I już..

No i teraz instrukcja obsługi składania grzanek
1. Chrupiącą grzankę natrzeć czosnkiem,
2. Posmarować serkiem kozim (myślę sobie, że jeśli kozi komuś nie podchodzi, może to być każdy inny, chrzanowy, śmietankowy albo taki, jaki akurat mamy w lodówce), chociaż dla mnie kozi jest bez bezkonkurencyjny,
3. Nałożyć na grzankę łyżeczkę pomidorowej salsy
4.....Niebo w gębie

Ps. Prawdą jest, że wszystkie te składniki..No może oprócz bagietki, mam w domu zawsze w pogotowiu..Tak, więc zapraszam na niezapowiedzianą pyszną kolację;)

środa, 24 sierpnia 2011

Madame Viola à Monsieur Bruno

Sukienka Viola Śpiechowicz (wzór), buty Carolina Herrera
Ubrania, które założyłam podczas minionego weekendu należą do moich najukochańszych. W mojej szafie jest naprawde baaardzo wiele rzeczy od Violi ( o czym można się przekonać między innymi Tu, Tu i Tu) i żadna z nich się nigdy nie przeterminowywuje. Zarówno sukienka, jak i tunika mają co najmniej po trzy lata i każdego sezonu, bez względu na obowiązujące trendy, są tak samo aktualne, co jest zresztą charakterystyczne dla wszystkich projektów Violci (najleszym dowodem jest spódnica, którą odziedziczyłam po Mamie i która od 11 lat jest tak samo zachwycająca). Kocham ich delikatność, przyjemny dotyk jedwabiu na skórze, klasę, która leży w kunszcie krawieckim, ale też swoistej prostocie, obłędne kolory i detale, o które Viola Śpiechowicz zawsze się troszczy.

?
Sukienka Viola Śpiechowicz, buty Carolina Herrera, kostium Marc Jacobs, okulary Ray Ban


wtorek, 23 sierpnia 2011

Restaurant Bruno


Jest wiele dobrych powodów, żeby wybrać się na francuską Riwierę - St Tropez, Nicea, tysiące małych miasteczek ukrytych u podnóży gór, lub pięknie wyeksponowanych na szczytach, z zachwycającymi fortecami, urokliwymi kościółkami, wijące się serpentyny dróg z zapierającymi dech w piersiach widokami. Ale dla tych, którzy szaleją na punkcie dobrego jedzenia jest jeszcze jeden powód - bezlik znakomitych restauracji, a na ich czele Bruno. Chez Bruno mieści się w Lorgues, około 100 km od Nicei, 60 km od Cannes i 70 km od St Tropez. Przejeżdżając obok, można łatwo przeoczyć ten truflowy raj dla smakoszy, gdyż zawiadamia nas o nim tylko mały znak przy drodze, ale Ci, którzy znają tę restaurację (a wydaję się, że znają ją niemal wszyscy odwiedzający ten region), wiedzą dokładnie, która droga zaprowadzi ich do celu. Na wyjątkowość tego miejsca składa się bez wątpienia wiele czynników: wyjątkowo piękne otoczenie, zachwycająca zastawa, wybitna obsługa, znakomitej jakości składniki od regionalnych dostawców, ale przede wszystkim mistrzowsko wyselekcjonowane przez właściciela - Clementa Bruno - trufle. Dania są niebiańskie, wspaniałe, wyśmienite, do przedstawienia ich smaku nie pomoże żaden opis, to coś, czego trzeba spróbować! Restauracja jest jedną z ulubionych Leonardo di Caprio, czy Roberta de Niro, ale Monsieur Bruno, który co dnia wita każdego z gości, siedząc przy ustawionym obok wejścia stoliku, traktuje wszystkich jednakowo, bez względu na pochodzenie, ubiór, czy pojazd, którym do restauracji się dotarło (znaczna część gości przylatuje prywatnymi helikopterami z St Tropez i Monako na  lądowisko, należące do restauracji). Klimat tego miejsca, jego wykwintność, dopieszczone w każdym calu potrawy jak i sami goście w pełni zasługują na Michelinowską gwiazdkę, choć muszę przyznać, że według mnie, to co najmniej o jedną za mało. RESTAURANT BRUNO, Campagne Mariette 83510 LORGUES.

Po dokładnym zapoznaniu się z Menu, przystępujemy do uczty....
Na przystawkę De la Russie des Tsars aux Caveur de Provence  oraz La Pomme de Terre de Noirmoutier cuite en Robe des Chmps, creme de Truffle Tuber Brumale et rapee de Truffle Tuber Aestivum, czyli bliny z kawiorem z trufli , śmietaną z truflowymi drobinkami i suszonymi pomidorami z oliwą truflową i oczywiście truflami


Bardzo podobały mi się te sygnowane talerze (zresztą truflowe akcenty artystyczne można znaleźć wszędzie u Bruno)
l'Epaule d'Agneau de de Lait des Pyrenee, confite au Four pendant 5 heures, arrosee de son Jus de Cuisson a l'Ail et au Thym, Fricassee de Cocos de Bordeaux, Haricots Beurre de la Production de Chez Chauvier et rapee de Truffe Tuber Aestivum, czyli wołowina, marynowana wcześniej przez pięć godzin w specjalnej zalewie, podana w sosie własnym, doprawionym truflami i rozpływające się w ustach ziemniaczki w sosie kremowym z truflami (obłęd absolutny!)
Szykujące się desery
Ponieważ zostałam zaproszona do kuchni przez samego Monsieur Bruno, mogłam obserwować proces powstawania wszystkich delicji
Mus z czerwonych owoców
Croustillant au Chocolat, Caramel Truffle, ganache a la framboise et glace Vanille Bourbon des iles, czyli ciasto-krem czekoladowe, nieziemsko delikatne, podane z karmelem truflowym, malinami i kulką lodów z prawdziwej wanilii
Moja kolacja - tosty z oliwą truflową i czarnymi oraz białymi truflami doprawione odrobiną pieprzu w towarzystwie lampki lokalnego Sauvignon Blanc
Rajskie śniadanie pod drzewem oliwnym
Chrupiący, wciąż ciepły croissant i bagietka, wyrabiane na miejscu powidła morelowe i miód akacjowy, świeże truskawki, sok wyciskany z pomarańczy, cappuccino i jogurt eko, również miejscowego wyrobu.