poniedziałek, 16 stycznia 2012

7 rzeczy weekendowych

iPadowy pokrowiec - cudownie różowy i pozytywny
To był chyba najbardziej zwariowany weekend od paru miesięcy. Spędziłam 24 godziny w Warszawie, intensywne, wypełnione pysznym tajskim jedzeniem w ciekawej restauracji i absolutnie doborowym towarzystwie, na tańcu, na spotkaniu z przyjaciółmi. Wszystko to było szybkie i bardzo skondensowane, ale jakże przyjemne i inne, ponieważ tym razem Viktor został w domu z Tatą. W sobotni wieczór byłam już z powrotem w domu, aby zdążyć na niedzielny lunch AIWC, do członkostwa w którym zostałam ostatnio zaproszona. Takie przyspieszone tempo bardzo przyjemnie nakręca na resztę tygodnia, który zresztą kończy się dla nas już w środę. 
Kolejne magiczne miejsce, do k†órego zabrała mnie Małgonia - arcy klimatyczna kawiarnia w Muzeum NArodowym
Krajobraz, który towarzyszył mi w piątek oraz sobotę
Najnowsza obsesja - Dr Lipp z Horn & More
Wybierając dania w wersji mini można więcej spróbować
Brasserie Halles De L'ile Geneve podczas niedzielnego brunchu
Mam moją Mamę dla siebie i u siebie na cały tydzień!

0 komentarze:

Prześlij komentarz