poniedziałek, 23 stycznia 2012

7 rzeczy weekendowych

Energetyzująca feria barw
Miniony weekend był niezwykle wyjątkowy i intensywny - razem z Narzeczonym, przez całe cztery dni błądziliśmy po ulicach Stambułu, smakując go, odkrywając i poznając jego czar. Miasto wyjątkowe, bo mimo, iż bardzo zachodnie i nowoczesne, wciąż przepełnione wschodnią duszą. W tym samym czasie spacerujemy ulicą wypełnioną luksusowymi sklepami i mijamy rodowitego turka z wielkim koszem na głowie, a w tle słyszymy dźwięki modlitwy dopływające z wszechobecnych minaretów. Z jednej strony szklane centra handlowe, z drugiej bajecznie zdobione pałacyki - pozostałość imperium osmańskiego. Efekt piorunujący. Tak samo jak ocean ludzi, aut, towarów, usług, smaków i woni - Stambuł to nie miejsce na złapanie oddechu, to miejsce,w którym nasz oddech przyspiesza a serce zaczyna bić szybciej. Przyznam Wam szczerze - nie weszłam do żadnego muzeum, nie odwiedziłam żadnej z głównych atrakcji turystycznych. Ten czas, który mieliśmy tylko dla nas dwojga (Viktor został w Genewie :) ), poświęciliśmy na objadanie się, palenie sziszy, odkrywanie zakątków znanych tylko tubylcom oraz na wylegiwaniu się w łóżku do późnych godzin popołudniowych i niespieszenie się będące efektem braku jakichkolwiek powinności i obowiązków. Mam nadzieję, że mieliście również troszkę leniwy i bardzo przyjemny czas! Ślę Wam dużo genewskiego słońca!
Zjawiskowy Pałac Dolmabahçe, Most Bosforski i magiczny Bosfor
Prosto z łóżka pod prysznic można w tym wypadku wypełnić dosłownie - nasz sielankowy pokój w The House Hotel
Zobaczyłam ją na pięknej Doroci Szelągowskiej i umarłam z zazdrości. Po zakupie TEJ bluzki nie interesowały mnie już żadne inne zakupy. 
Małe rzeczy zawsze nadają ton całości.
Alternatywa torebki, dla tych, którzy lubią trzymać ręce w kieszeniach. 
Pierwszy raz korzystałam z usług pucybuta i powiem Wam, że jest to wspaniałe. Precyzja i namaszczenie, z jakim ten przemiły człowiek dbał o moje buty, była to prawdziwa sztuka, nie mogłam się napatrzeć! 

0 komentarze:

Prześlij komentarz