wtorek, 24 stycznia 2012

Turkish Plate

Künefe
Turcja jest pyszna! Wegetarianie będą mieli tam co prawda podniesiona poprzeczkę, bo to kraj absolutnie mięsolubny, ale dla tych, którzy mięsko jak najbardziej - jest to dobre miejsce na kulinarną wycieczkę! Turcja kojarzy nam się głównie z kebepem i faktycznie, stoiska z tym daniem są wszędzie. Turecki kebap smakuje jednak zupełnie inaczej niż ten, który opanował ulice Warszawy i innych dużych miast, jest pyszny, mięsko najczęściej podpiekane jest na rozżarzonych węglach, co daje mu obłędny smaczek, pity najczęściej wypiekane są na miejscu a duża ilość świerzych warzyw czyni z niego cudowną przekąskę, zamiast czegoś, co kojarzy nam się głównie z fast foodem. 
Mielona jagnięcina, zapiekana na jogurcie i bakłażanie z odrobiną oliwy
Mój faworyt to şiş kebab - podany na talerzu, najczęściej ze świetnie doprawionym ryżem i kilkoma rodzajami warzyw do dobawienia. Co ciekawe, w tureckich kebapach nie ma sosu, a i tak są one soczyste i pyszne.
Ayran, czyli jogurt z dodatkiem wody, doprawiony delikatnie solą i pieprzem, mocno schłodzony i cudownie pyszny
W większości restauracji pita wyrabiana jest na miejscu
Wybór prostych, ale przesmacznych sałat na przekąskę
Pasta z bakłażana ze szczypiorkiem, papryką i ziołami. Lekko pikantna, ale wyjątkowo smaczna
Bazą dań mięsnych jest najczęściej jagnięcina, którą uwielbiam i która daje znanym dotąd potrawom nowy wymiar i pełniejszy, ciekawszy i bardziej wyrafinowany smak. 
Mój ukochany - burek z mięsem
Małych, klimatycznymch i naprawdę oldschoolowych piekarni jest w Stambule tysiące
Na deser obowiązkowo künefesi, jeden z najlepszych deserów, jakich próbowałam. "Ciasto" zrobione z miksu mąki i wody, wrzucanych na specjalny, rozgrzany talerz obrotowy, który formuje w tej mikstury długie i cienkie nitki, z wyglądu takie same jak makaron ryżowy. Dobawiane margaryną, masłem lub olejem palmowym, zawijane wokół kawałka sera, najczęściej owczego, polewane gęstym i bogatym sosem przygotowanym z wody, cukru i kilku kropel wody różanej i w końcu zapiekane. Obłęd, kubki smakowe szaleją! Poza tym baklava, tureckie galaretki (najlepsze są te z pistacjami w środku), różnorakie puddingi. Do tego wszystkiego czarna jak noc i mocna niesłychanie kawa po turecku - gotowana w specjalnym garneczku zwanym cezve (dżezwa). 
Turkish delights
Kawa po turecku - do dżezwy (lub innego malutkiego garneczka) wlawamy wodę, wedle uznania dodajemy cukier. Wodę zagotowujemy. Kiedy jest już wrząca zdejmujemy naczynie z ognia, wsypujemy dobrą, mieloną kawę (najlepiej turecką lub bałkańską), mieszamy energicznie i stawiamy z powrotem na ogień. Czekamy kilka sekund do momentu, keidy kawa drgnie ku górze naczynia. 

Jak się pewnie domyślacie, wróciłam większa o parę kilo, ale byłam na to w pełni przygotowana (starałam się utrzymać lekką dietę przed wyjazdem) i czuje się wspaniale z tym, że wszystkiego spróbowałam! Kochani - nigdy nie odchudzjcie się na wyjazdach, to taka moja sprawdzona sugestia :-)
Pysznego wtorku!

0 komentarze:

Prześlij komentarz