poniedziałek, 26 marca 2012

7 rzeczy weekendowych

Drzewa pięknie ubrane na wiosnę

Już nie raz wspominałam, że niedziela to mój najukochańszy dzień tygodnia. W niedzielę zawsze tyle się dzieje, a jednocześnie nie dzieje się prawie nic. Bo jest tak, że nie ma nic do załatwienia, nic do zrobienia (ja w niedzelę w domu nie robie naprawdę nic, nawet najgorszy bałagan może poczekać do poniedziałku i nie ucieknie - sprawdziłam osobiście, wszystko zostaje zawsze w tym samym miejscu). Bywa tak, że leniuchujemy, leżymy w łóżku, pół dnia jemy tylko czekoladę, idziemy na spacer albo fajne jedzonko. W niedzielę miasto pusztoszeje, ludzie przechadzają się wolniejszym krokiem, powoli zaczynają pojawiać się pierwsi piknikowicze w parkach. W niedzielę słońce świeci pod zupełnie innym kątem. My graliśmy w piłkę, rozpoczęliśmy sezon grillowy pysznymi cevapcici i cieszyliśmy się promieniami słońca, które zawitało w Genewie już na dobre, dopracowując ostatnie szczegóły najbliższych podróży, dzięki którym najbliższe dwa miesiące będą bardzo intensywne.

Absolutnie fenomenalne drożdżowe pierożki z kaszą gryczaną i twarogiem z tego przepisu. Ja swoje dobawiłam jeszcze solą truflową, a do śmietany dodałam odrobinę oliwy truflowej, truflowej soli o octu balsamico invecchiato
W drodze powrotnej z sobotniej jogi, przy jednej z głównych ulic pełnego życia Paquis, zauważyłam tę cudną parę, pałaszującą śniadanie na balkonie. Pięknie i smacznie, prawda?
Moje ukochane peonie
Niedzielne śniadanie w Le Pain Quotidien
Mecz piłki nożnej, do którego niestrudzenie próbowali dołączyć: Viktor i wielki wilczur znajomych. 
Pyszne, poranne cappuccino na początek dobrej niedzieli.

1 komentarz: