wtorek, 6 marca 2012

Beauty Queen - Spring Edition


Czy Wasza skóra i włosy też są zupełnie do niczego po mrozach, ogrzewanych na zimę pomieszczeniach i klimatyzacji? Po wypróbowaniu niemal wszystkiego znalazłam całkiem sprawdzony zestaw kosmetyków, które przywracają moją twarz, ciało i włosy do porządku, normy i zdrowia. Z pełną odpowiedzialnością polecam:

Maska żelowa Mary Kay - wcześniej idealnie sprawdzała się po intensywnych imprezach i nieprzespanych nocach. Teraz okazała się być też wybawcą po zimie - cudownie nawilża, wygładza i rozświetla skórę. Jest jak zastrzyk dobrej energii, super się wchłania, a przy bardzo suchej skórze (jak moja) można stosować ją jako krem na noc raz na jakiś czas.  

Olej Arganowy to moje ostatnie odkrycie i hit absolutny. Zaczęłam od wersji kosmetycznej i nakładania go na twarz - efekt piorunujący. Cudownie miękka skóra, wypryski i podrażnienia znikają a my mamy ochotę dotykać swojej twarzy przez resztę dnia - tak miła i przyjemna jest w dotyku. Jakiś czas temu poszłam o krok dalej i kupiłam wersję gastronomiczną (większa butelka). Smaruje nim całe ciało i zostawiam na jakieś 20 min, aż się wchłonie. Smaruje nim też stopy na noc (gruba wartwa + skarpetki działają cuda!), łokcie i kolana. Do tego piję jedną łyżeczkę 3 razy dziennie przed posiłkiem - podobno wpływa korzystnie na krążenie, wyrównuje poziom cholesterolu i wzmacnia odporność. Pare dni temu zaczęłam smarować olejem całego Viktora i służy mu równie dobrze. Olej agranowy jest produkowany z nasion drewa arganowego, które rośnie wyłącznie w południowo- zachodniej części Maroka na terenach ekologicznie czystych, wpisanych na listę rezerwatów biosferycznych UNESCO.Tłoczeniem oleju zajmują się marokańskie kobiety. Jako jedne z włąsciwości wymienia się: szybkie gojenie ran, zabobieganie starzeniu się skóry, łagodzi objawy trądziku i alergii. 

Trochę złuszczania po wszystkich zimowych warstwach kremu natłuszczającego to podstawa! Domowa wersja do wykonania mikrodermabrazji odświeża, wygładza, rozświetla. Skóra naprawdę jest po tym kosmetyku jak nowa. Dobry nawet do wrażliwej i suchej skóry. Ja trzymam peeling pod prysznicem, żeby nie zapomnieć i stosuje średnio raz na tydzień lub dwa. 

Kolejny olejek (ostatnio stram się stawiać głównie na naturalne kosmetyki) - różany. Szersza informacja o działaniu Tu, ja stosuje go naprzemiennie z agranowym (jest mniej tłusty i szybciej się wchłania). Jest naprawdę świetny, a ten z Avedy, który ma takie samo Ph jak ludzka skóra, idealnie nadaje się też do włosów (smarujemy i zawijamy ciepłym ręcznikiem na jakieś 30 min).



Na koniec peeling do ciała. Ponieważ mój ukochany Sabon, nie wiedzieć czemu zniknął nagle z rynku, a przynajmniej ze znanych mi źródeł, zastąpiłam go home made recepturą Małgoni. Zaparzamy mocną, ziarnistą kawę, zostawiamy do schłodzenia. Dodajemy sól morską gruboziarnistą, oliwę z oliwek (ja mieszam olej arganowy + jakiś aromatyczny, np waniliowy lub lawendowy), dużą łyżkę miodu i opcjonalnie płatki owsiane. Zostawiam wszystko na jakiś czas, żeby się "przegryzło". Taką miksturą masujemy się pod prysznicem. Aromatycznie, zdrowo, gładko i mięciutko w efekcie.


Samcznego ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz