piątek, 2 marca 2012

Black lace dress

Sukienka Kookai, kolczyki Aggade (dostępne Tu), rajstopy Calzedonia, kozaki Casadei, torba Francesco Biasia
Czujecie już wiosnę? W Genewie jest ponad 15 stopni, świeci słońce a wszystkie puchówki oficjalnie wylądowały na dnie szafy. Nareszcie można nosić piękne rzeczy, niekoniecznie ukryte pod kolejnymi warstwami swetrów, szali i innych ocieplaczy. Na taką okazję czekała ta sukienka, na punkcie której oszalałam, kiedy tylko ją ujrzałam. Tak długo błagałam panią w sklepie, że wbrew regulaminowi zdjęła ją dla mnie z wystawy :) Gruba, mięsista koronka, cudonie wykończona, ultra kobieca i romantyczna. Z powodzeniem zastąpi w tym sezonie zwykłą małą czarną, tym bardziej, że moja obsesja na puncie koronki rozwija się z każdym dniem. Pięknego weekedu kochani!


5 komentarzy:

  1. Dorotko,
    Na Twój blog trafiłam zupełnym przypadkiem poszukując jakiegoś przepisu w sieci.Przyjmij moje gratulacje i szczere wyrazy zachwytu - wyglądasz pięknie nie tylko zewnętrznie - Twoja pogoda ducha i umiejętność celebracji przyjemności promieniują na zewnątrz:)Pozwól, że będę tu zaglądać od czasu do czasu:)
    Pozdrawiam,
    Koleżanka ze studiów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Koleżanko (anonimowa, a szkoda!)
    Pięknie Ci dziękuję za tak sympatyczne i ciepłe słowa! Faktycznie - wielka ze mnie hedonistka :) jest to pewnie wynikiem mojej absolutnej miłości do życia i ciągłego nim zachwytem, tego, że spotyka mnie dużo dobrego, w tym naprawdę wiele cudownych ludzi - w tym ktoś tak miły jak Ty :). Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, przez grzeczność nie zaprzeczę:) Ale - dziękuję:) No już, już, nie taka znowu anonimowa;)

    Pozdrawiam,
    Ania F.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anusia :) No to nic a nic się nie pomyliłam z tą uprzejmością! :) Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja Ciebie również, Łobuzie:)

    OdpowiedzUsuń