czwartek, 8 marca 2012

Pomorskie przysmaki

 Powoli zaczynam odkrywać, że Polska to nie tylko Warszawa (ignorant ze mnie ogromny, wiem!!). A ponieważ Trójmiasto stało się moim kolejnym domem, to z ogromną przyjemnością przygarnęłam też tamtejsze możliwości smakowe. Dostępność morskich skarbów jest tam tak ogromna, że aż grzechem było by z tego nie skorzystać. Na cel wzieliśmy łososia, co prawda nie był bałtycki tylko norweski, ale w tym przypadku nie włączył mi patriotyzm.
Łosoś...boski i idealny, zarówno smakowo jak i czasowo...Można go przygotować w kilka chwil, potrzebuje tylko nieco dłuższego czasu żeby przegryźć się ze smakami. Wspominałam o nim kiedyś tu, wtedy kiedy przez jedną chwilkę dzierżyłam berło 7 rzeczy weekendowych.

Myślę że dzięki moim pomorskim wizytom, mój kuchenny repertuar nieco się poszerzy i będę mogła się nim z Wami dzielić..bo przecież ryby to cholernie pyszne sprawa:)


Składniki:
  • 4 łososiowe dzwonki,
  • 4 łyżki sosu sojowego,
  • korzeń imbiru, wielkości kciuka.
Łososia dokładnie myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Imbir obieramy łyżeczką (to zdecydowanie najłatwiejszy sposób) i ucieramy go na tarce na drobnych oczkach. W miseczce łączymy sos sojowy z imbirem i tak powstałą mieszanką nacieramy łososia.

Ten musi w niej postać minimum 2 godziny, chociaż zdecydowanie najlepszy jest na drugi dzień.


Tak przygotowanego łososia wstawiamy do pieca nastawionego na 250 st na około 20 minut.


Do tego można przygotować fasolkę szparagową albo gotowca w postaci miksu sałat, wkroić do tego kilka pomidorków cherry polać wszystko octem balsamicznym i oliwą..i danie gotowe:)

2 komentarze:

  1. Ten ostatni talerz szalenie sugestywny.

    W okolicach Władysławowa (jadąc z Rumii, tuż przed, po lewej stronie, 600 m od głównej drogi)znajdziesz inspirację dla dań z łososia wędzonego. Bardzo kaszubską inspirację i świeżą. Mieści się ona w punkcie sprzedaży i zarzem wędzarni - Rafa chyba:)P

    O prostej soli po helsku nie wspomne (zasmażanej z kaparami), ponieważ jeszcze przez pare dni muszę przebywać w wawie, a gorycz rozłaki i tęsknota za smakiem jest nieprzezwyciężalna
    MrinMapi

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo fantastycznie!! Już dodaję do swojej mapy miejsc w których warto być, zjeść, nauczyć się czegoś nowego, tudzież dać się zainspirować. Bardzo dziękuję i życzę prędkiego powrotu do smakowego raju:) Tyna

    OdpowiedzUsuń