czwartek, 1 marca 2012

Słodko-kwaśna tarta cytrynowa

Powiało wiosną...pachnie nią już od kilku dni, słońce co raz częściej przedziera się przez nisko wiszące chmury, ptaszki ćwierkają codziennie rano, kot leniwie przeciąga się na parapecie szukając ciepłej wiosennej plamy słońca. Lubię ten czas...tym bardziej że zaraz bazarki, targi i stragany będą mienić się wszystkimi kolorami świata. Za chwilę pojawią się owoce i warzywa wszelkiej maści i znów będziemy ładować witaminowe akumulatory. Ale to wszystko za chwilę...teraz mamy jeszcze cytrusowy czas. Korzystajmy więc z niego pijąc o poranku sok ze świeżych pomarańczy (dziś rano udało mi się zaserwować sobie taką przyjemność) a na popołudnie proponuję zaserwować cytrynową tartę. To kolejny przepis z Kuchni, tym razem Ewy Olejniczak, na około którego krążyłam w poszukiwaniu okazji do jego zrobienia. Okazja się oczywiście pojawiła, było co uczcić...a tarta...boska!!!!!!!! Bez żartów!!!! Wiedziałam że będzie pyszna, ale nie że aż tak. JA już w głowie szukam innych owoców którymi latem zastąpię cytryny, co by nieco poeksperymentować. Tym czasem pieczcie kochani....bo to niebo w gębie a i efekt wizualny przecudny.
Składniki:
Na ciasto
  • 150 g mąki
  • 125 g zimnego masła
  • 25 g cukru
  • 1 łyżka wody 
 Składniki na ciasto łączymy ze sobą dokładnie, wyrabiamy ciasto, robimy z niego kulkę i wkładamy do lodówki na ok 30 min żeby nieco się schłodziło.
 
 
Piekarnik nagrzać do 180 st, ciasto nieco rozgrzać w dłoniach, rozwałkować i przełożyć do formy na tartę. Nakłuć widelcem spód i piec ok 10-12 minut, aby było rumiane. Ostudzić.

Na krem
  • 200 ml soku z cytryn (około 5 sztuk)
  • 20 g mąki
  • 3 żółtka
  • 6 całych jajek (dodatkowo, oprócz tych żółtek)
  • 220 g cukru
  • 200 g masła
Proponuję wszystko na wstępnie sobie przygotować w miseczkach, kubeczkach, w czym tam sobie chcecie. Bo strasznie dużo tego co z czym, w jakich ilościach i w jakiej kolejności...ale uwaga OPŁACA SIĘ.
Cytryny umyć dokładnie i wycisnąć z nich sok.
100g cukru połączyć w miarę dużym rondlu (bo w nim będziemy ostatecznie gotować cały krem do tarty) z sokiem z cytryn i doprowadzić do wrzenia.
Pozostały cukier połączyć z mąką, wymieszać, stopniowo dodając jajka i żółtka, miksować żeby nie powstały grudki. 
 Do powstałej masy dolać nieco cytrynowego syropu z rondelka, wymieszać i przelać już całość (masy jajecznej) z powrotem do rondla. Gotować na małym ogniu, nawet na sekundę nie przestając mieszać (ja do tej pory nie mogę domyć garnka, tak się skubaniec przypalił..a sięgałam tylko po aparat, żeby zrobić zdjęcie). Krem po kilku minutach zgęstnieje. Zdjąć go z ognia i dodać pokrojone w kawałki masło. Mieszać, aż się całkowicie rozpuści.
Następnie masę wylać na ostudzone ciasto i odstawić w jakieś chłodne miejsce.

Na bezę
  • 3 białka
  • 180 g cukru pudru
Białka ubijać na pianę stopniowo dodając cukier puder. Za pomocą rękawa cukierniczego i tylki przyozdobić wierzch tarty. Opalić palnikiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz