wtorek, 26 czerwca 2012

Awash


W kwestii jedzenia Etiopia kojarzy się raczej z jego brakiem niż z pysznymi potrawami. Tym bardziej nęciła mnie Etiopska restauracja po drugiej stronie jeziora. Położona w budynku z grupy tych "czy to na pewno tu?" i gdyby nie gwarny tłum w środku i miły zapach kuszący zza drzwi, nie wiem, czy odważyłabym się wejść. Proste, mało wyrafinowane wnętrze, ale atmosfera zaskakująco przyjemna. Dużo ludzi pochodzenia afrykańskiego i dobiegający z sąsiednich stolików język semicki, stanowiące dobrą wróżbę. Piękna kelnerka, o ciepłym, spokojnym spojrzeniu z uśmiechem przyjęła nasze zamówienie na przystawkę i talerz wegetariańskie, etiopskie piwo i kawę na deser. 

Pyszne pierożki z nadzieniem z soczewicy idealnie łączyły się z pastą z zielonego groszku. Chrupiące, lekko pikantne, stanowiące perfekcyjny wstep do dalszego posiłku.
Na danie główne składał się jeden półmisek, z kilkoma rodzajami past, m.in.  z soczewicy na ostro (bardzo ostro!) i cieciorki, prosta sałata, szpinak, który zapewne stanowi substytut któregoś z etiopskich warzyw. Wszystko podane na plackach, wypiekanych w wielkim piecu. Żadnych sztućcy, wszystko chwytami palcami, maczamy, miksujemy wedle uznania i zajadamy ze smakiem. Dla mnie był to dodatkowy bonus do pysznego jedzenia, bo uwielbiam jeść rękoma, jedzenie ma dla mnie wtedy o wiele lepszy smak i lepiej je "czuję".
Na deser czarna jak noc gotowana kawa z cynamonem, bardzo słodka, aromatyczna i mocna. 

Miejsce nie tylko dla amatorów egzotyki. Smacznie, klimatycznie i niezwykle miło. 

Awash
Rue du Valais 11, 1202 Genève, Szwajcaria



0041 22 738 72 98




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz