piątek, 8 czerwca 2012

Route 66 - cz.II (Springfield - Saint Louis)


                                To był najkrótszy odcinek całej trasy. Zanim jednak opuściliśmy Springfield odwiedziliśmy dom Lincolna i cmentarz, na którym znajduje się jego mauzoleum. Dzięki mojemu przyjacielowi Jorge możecie zobaczyć pare zdjęć z tych miejsc, a to dlatego, że bystry chłopak ze mnie, zamiast sprawdzić dwa, trzy razy dla upewnienia się, radośnie wcisnąłem wszystkim znaną kombinację, Ctrl+Alt+Del na klawiaturze i oczywiście kombinacja zadziałała, kasując archiwum ze zdjęciami z prędkością pioruna, który strzelił w rabarbar powodując, że nie było ani elektryczności ani kompotu. 

salon w domu Lincolnów (autor zdjęcia: Jorge)
sypialnia pani Mary Lincoln (autor zdjęcia: Jorge)
...ze wszystkimi wygodami (autor zdjęcia: Jorge)
mauzoleum Abrahama Lincolna (autor zdjęcia:Jorge)
grób Lincolna (autor zdjęcia:Jorge)
                               Jak to się mówi na salonach: zdjęcia szlag trafił. 170 km dzieli Springfield od Saint Louis i szczerze mówiąc nie jest to jakiś odcinek, który oszałamia, tym nie mniej jest kilka interesujących miejsc i obiektów do zwiedzenia i przede wszystkim zaczyna się widzieć Amerykę wewnętrzną, wiejska, małomiasteczkową. 
samochód, droga i nasz nieodłączny przyjaciel Tom Tom
                               Jest ona zupełnie inna od tej, którą widzimy czy znamy z filmów, których akcja toczy się przeważnie w dużych miastach. Zaczyna się odczuwać jak ważną częścią Ameryki są….ciężarówki. Tak, tak – ciężarówki. Wielka ilość autentycznych gigantów dróg przemierza amerykańskie drogi. Całe szczęście, że nie są oni tacy źli jak na niektórych filmach i nikogo nie ścigają ani nie prześladują. Jeśli jednak chcą czy muszą kogoś wyprzedzić robią to bez mrugnięcia okiem, co czasami może potrwać trochę czasu. Na autostradach 3-4 pasmowych nie ma to większego znaczenia, ponieważ prawie zawsze mamy jeden pas wolny, na dwu pasmowych trochę przeszkadza, ale co parę kilometrów dwupasmowka przeradza się w trzypasmową właśnie po to, aby rozblokować takie sytuacje. Ciężarówki powinny w zasadzie mieć tutaj swój oddzielny rozdział. Oprócz tego, że są wielkie to zwraca uwagę i to bardzo, stan w jakim się znajdują. Są niezmiernie wypieszczone, wychuchane i wydmuchane. Lśnią swoimi żywymi kolorami już z daleka, że nie wspomnę o częściach niklowanych, których jest dużo i które są wypucowane jak ułańskie buty przed defiladą. Dla kierowców są to równocześnie ich drugie domy. Wyposażone w lodówki, mikrofale, telewizory i oczywiście łóżko a niektóre nawet w prysznic ułatwiają pobyt czasami nawet kilkutygodniowy poza domem. Co również zwraca uwagę to duża ilość pojazdów wszelkiego rodzaju, opuszczonych i pozostawionych  przy drogach. Stare modele ciężarówek, furgonetek, samochodów osobowych, traktorów, maszyn rolniczych stanowią malowniczą część krajobrazu wzdłuż amerykańskich dróg. Wiele z nich nie stoi tam tylko przez przypadek. Te  odrestaurowane - wystawione specjalnie na widok przez swoich właścicieli czy dealerów samochodowych, te w gorszym stanie służą jako platforma reklamowa. W każdym razie od razu czujemy, że jesteśmy kraju gdzie samochód odgrywał pierwszoplanową rolę w jego rozwoju i nadal to robi. W następnych odcinkach będę się starał pokazać niektóre z tych okazów. 
ciężarówki  - nieodzowna część amerykańskiej gospodarki
opuszczone klasyki...
...niektóre pięknie odrestaurowane...
...inne oczekują na swoja szanse
                             Tuż przed dotarciem do Saint Louis po raz pierwszy zetknęliśmy się z wielką i  sławną rzeka Missisipi i ze znanym mostem Chain of Rocks Bridge w mieście Madison. Zbudowany w 1929 roku stanowił integralną część drogi 66 łącząc zarazem stany Illinois i Missouri. Dziś używany wyłącznie przez pieszych i rowerzystów ten niezwykły most w połowie swojej długości ma 22º zakręt, który sprawia, że jest unikalny w swoim rodzaju. 
most Old Chain of Rocks Bridge...
...był nieodłączną częścią drogi 66
22º zakręt na moście
                            Cała drogę towarzyszyły nam chmury, czasami nawet bardzo ciężkie i właśnie w momencie dotarcia do mostu spadł deszcz. Co ja mówię deszcz - urwanie chmury a raczej całe niebo na nas spadło. Wycieraczki nie nadążały i w oczach było widać jak podnosi się poziom rzeki. I mam na myśli rzekę, przy której nasza rodzima Wisła wygląda jak strumyczek. Ale być tam i nie wejść na ten most nie miało miejsca w przynajmniej moich palach i odważnie przeszedłem cały most tam i spowrotem pomimo potężnej ulewy, robiąc przy okazji kilka zdjęć. Szkoda, że pogoda w tym momencie nie dopisała. Stamtąd już tylko rzut kamieniem i byliśmy w Saint Louis, którego część znajduje się w stanie Illinois a część (większa) w stanie Missouri. 
cały czas zanosiło się na deszcz
ambitnie przemierzyłem cały most 
nowy most na Mississippi...i niebo się oberwało
rzeka Mississippi i Saint Louis na horyzoncie
                            Ponad 2 miliony mieszkańców żyje w obrębie wielkiego miasta, którego horyzont jest zdominowany przez jedną z najpiękniejszych budowli, jakie można spotkać – “Gateway Arch”, czyli Łuk Wjazdowy lub, jeśli ktoś woli Brama na Zachód. Łuk jest najwyższym monumentem w kraju i największym na świecie wykonanym ze stali nierdzewnej. 192 metry wysokości czynią z niego najwyższą konstrukcje w stanie Missouri. Został zaprojektowany w 1947 roku przez amerykańskiego architekta pochodzenia fińskiego Ereo Saarinena i niemieckiego inżyniera Hansa Karla Bradla. Budowę zaczęto w 1963 r. i zakończono 2 lata później. Dla tych, którzy chcą sobie może postawić coś takiego w ogródku zostawiam formule:  y=A(cosh*Cx/L-1)  x=L/C*cosh¹  - gdzie A=68,7672 i C=3,0022. Takie to proste i gwarantuje ze działa. Jedna ważna uwaga – niech nikomu nie przyjdzie do głowy wyciągnąć najmniejszą części luku dokładnie w najwyższym jego punkcie, bez niej wszystko runie w dół. Na samej górze znajduje się również punkt obserwacyjny, na który wjeżdża się w niewielkich 3-4 osobowych kapsułach, w których cierpiący na klaustrofobie mogą się źle poczuć. Widok z góry wart jest jednak poświęcenia. W bezchmurny dzień przez niewielkie okna możemy zobaczyć prawie 10% całego stanu a to jest naprawdę dużo. W oczekiwaniu na wjazd na górę (bilety są wydawane na konkretne godziny i czasami trzeba czekać nawet ponad godzinę) można zwiedzić bardzo sympatyczne i ciekawe muzeum historii USA. Cała konstrukcja jest usytuowana nad brzegiem rzeki Mississippi wzdłuż Alei Pamięci, która jest jedną z najładniejszych części miasta. Saint Louis jest dumne ze swoich sportowych tradycji, jako że jest siedzibą jednych z najważniejszych drużyn futbolu amerykańskiego, hokeja na lodzie i bejsbola. Należy także do niewielkiej grupy miast olimpijskich, jako że to właśnie tu odbyły się III Igrzyska Olimpijskie nowej ery w 1904 roku. To tyle z tego etapu, następny: Saint Louis – Joplin.  
gigantyczny Gateway Arch
robi wrażenie
piękny widok ze szczytu Łuku
najładniejsza część miasta
olbrzymie barki pływają po Mississippi
Saint Louis
Memorial Drive i Brama na Zachód
taaaki duży jestem...(autor zdjęcia: Jorge)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz