piątek, 13 lipca 2012

Before the weekend comes

Montreux
Jeśli tylko weekend będzie kontynuacją dwóch ostatnich dni, to bardzo na niego czekam! Środa wieczór i czwartek, to kolejno koncert niesamowitego Tony'ego Bennetta na Montreux Jazz Festival i podróż Genewa - Lugano - Chorwacja. Tony Bennett to uroczy, czarujący dżentelmen, jakich już niewielu zostało na scenie muzycznej. Koncert na którym muzyka i wokal brzmią dokładnie tak, jak na płycie. Koncert, w którym artysta uwodzi widownię, niekoniecznie półnagim performancem, ale pewną magią, która sączy się ze sceny, uwodzi nas i zabiera w podróż w czasie do belle epoque Ameryki. Czwartek, to opóźniona o sześć godzin (ledwo uniknęłam śmierci z rąk narzeczonego) podróż do Lugano, z którego dziś ruszamy do Chorwacji. Lugano jest niesamowite, bo mimo, że wciąż szwajcarskie, to w niczym nie przypomina Genewy. Inny język, inna architektura, inni ludzie i inna moda - wszystko na wkroś włoskie. Cudownie jest iść na gelato o północy, na kompletnie zaludnionym deptaku, po wiekiej jak Rondo Daszyńskiego pizzy, cienkiej jak papier, a później zamówić cappuccio na śniadanie a do tego ukochany cornetto con crema. Buona giornata amori miei! 

Curry Verde
@ Miles Davis Hall tuż po koncercie
W drodze do Lugano
Lugano
Świetne wystawy!
Włoskie uliczki wieczorową porą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz