piątek, 19 października 2012

Tydzień ślubny: Wenecja


Mimo, że od mojej ostatniej wizyty w Wenecji minęło niewiele czasu, cieszyłam się jak dziecko, że znów mogę tam być, tym bardziej, że był ze mną też Viktor, a świat widziany przez jego pryzmat, jest o wiele ciekawszy! Wenecja jest piękna i klimatyczna, chłonęłam jej atmosferę, o tej porze ciut mniej pompatyczną i turystyczną. Viktor oszalał ze szczęścia po przejażdżce wodną taksówką, z  zapałem wykarmił większość gołębi na Placu Św. Marka (przy okazji zjadając najsmakowitsze części ciastek) i godzinami przypatrywał się bajecznie kolorowym maskom. W koncu zasnął gdzieś w okolicach Rialto na moich rękach. Cudny, rodzinny czas i piękne zakończenie dla tego wyjątkowego wyjazdu. Wenecji przedstawiać nie trzeba, zostawiam Was więc ze zdjęciami! Fajnego weekendu!

{Tak, zawsze mam na myśli iPhona}




{Sukienka, za którą zebrałam ogrom komplementów od wielu weneckich przechodniów. Jest naprawdę zjawiskowa. Do tego kurtka Adolfo Dominguez, balerinki Furla i torba Asos}


{Rodzinnie}


{Wystawa westchnień}


{Następnego dnia - my odjeżdźaliśmy a Wenecja płakała}


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz